tym razem abstrakcja :)
Myślą przewodnią była odwaga.
Z obrazu "Odwaga" przyszła do mnie informacja dotycząca zaufania, zawierzenia sobie i w proces życia.
Wiem mniej więcej czego chcę, mam ogólny zarys swojego celu, nie znam szczegółów. I to jest ok, nie muszę znać efektu końcowego w detalach. Jedyne co wiem, to jaki mam wykonać następny krok, aby się do tego celu zbliżyć. I to też jest w porządku. Wykonuję ten krok i wówczas, kiedy już to zrobię odsłania się przede mną następny i następny. Jeżeli aby dość do celu muszę zrobić np. 10 kroków to będąc na początku nie frustruję się, że nie znam kroku ósmego i dziewiątego. Zawierzam, odpuszczam bo ufam że informacja, pomysł, przyjdą w swoim czasie, w swojej kolejności. Cieszę się samą drogą.
A kiedy dochodzę do celu, zachwycam się :)
Jestem cierpliwa dzięki takiemu podejściu, ufna i wolna od nerwowości, niepewności i frustracji.
Teraz wystarczy tą wiedzę przenieść na życie codzienne i będzie git :)
piątek, 16 stycznia 2015
wtorek, 11 listopada 2014
Odwaga
ODWAGA – czym dla mnie
jest, co ona dla mnie oznacza ?
Odwaga jest jak patrzenie
na siebie od wewnątrz, czyli nie wychodzę już dłużej od wiedzy
zewnętrznej, która mnie opisuje, określa, którą stworzył ktoś
inny i którą ja zbierałam przez całe życie i przyjęłam za
swoją, tylko punktem wyjścia jest patrzenie na siebie poprzez
swoje własne wnętrze.
To jest podstawa, punkt
wyjścia. Odwaga to pozwolenie sobie na to, aby żyć. W momencie
kiedy wychodzę z wiedzy zewnętrznej i wchodzę w wewnętrzną –
cały obraz siebie samej muszę narysować od nowa. Muszę wymazać
to co już ze mnie nie rezonuje, nie współgra i nakreślić siebie
na nowo na podstawie tego co jest we mnie, w moim sercu, co wypływa
ze mnie samej. Zbudować siebie zupełnie na nowo, od podstaw. I do
tego potrzebna jest odwaga. To jest pierwszy punkt, pierwszy etap.
Drugi etap to zacząć
manifestować to, być w tym, wyrażać siebie na zewnątrz, mówić
o tym. I do tego potrzebna jest jeszcze większa odwaga.
Pierwszy etap robi się
samemu, w ciszy, poniekąd w ukryciu, w cieniu, w bezpiecznych 4
kątach własnego domu, pod takim płaszczykiem ochrony i
bezpieczeństwa. Jest to proces: ja sama z sobą samą. Natomiast
krok drugi to uzewnętrznienie tego, co się zrobiło wcześniej
samemu. To interakcja z ludźmi, ze środowiskiem, które mnie
otacza. Tu już jest trudniej. To co skonfrontowałam sama teraz
muszę skonfrontować ze światem zewnętrznym. Tu potrzebna jest
bardzo duża odwaga, dlaczego? Widzę tu bardzo dużo energii w
postaci trudności, nieprzyjemności wynikających z niezrozumienia.
Tu np. będzie trzeba się pokłócić, aby bronić swojego nowego
terytorium, zrezygnować ze znajomych, którzy już do nas nie
pasują. Nie wchodzić w sytuacje, których już nie chcemy
doświadczać, trzeba nauczyć się odpuszczać, rezygnować,
porzucać stare schematy i sposoby myślenia i postępowania.
Stare już do mnie nie
pasuje, a nowego jeszcze nie ma, jest w budowie. Nie może być tak,
że ja w środku wiem kim jestem i wiem czego pragnę ale ciągle
żyję w dawny schematyczny i toksyczny sposób. To się musi
wydarzyć, abyśmy mogli żyć w prawdzie z sobą samym. Nie można
żyć w rozdwojeniu, w rozkroku. Stare musi odpaść.
Odwaga jest jak koła
samochodu, bez nich samochód nie pojedzie. Bez odwagi nie ruszę z
miejsca.
Odwaga jest naturalnym
stanem każdego dziecka, niszczona w procesie wychowania. Ale nie na
tym chcę się dzisiaj skupić …
Odwaga, co jeszcze? Nasuwa
mi się myśl, że mam fałszywe przekonanie, że odwaga to domena
mężczyzn, takich walecznych, bohaterskich, wojowników a kobieta ma
być delikatna, uległa i podporządkowana, jej odwaga nie jest
potrzebna.
Bycie odważnym. Jeżeli
ktoś, tak jak ja, żył bardzo długo w lękach, bycie odważnym to
jak urodzenie się na nowo. Widzę akcję porodową, każda kobieta,
która rodziła, wie, że nie jest to łatwe i bezbolesne .. ale
konieczne! Bez porodu nie ma nowego życia. Ale też ten moment,
kiedy już dziecko się urodzi – nie ma większej magii i
wspaniałości doświadczania cudu życia:-)))
Nasuwają mi się jeszcze
słowa „rzuć wszystko i pójdź za mną”. Co to oznacza? Idź za
głosem swojego serca, za swoją prawdą i zostaw wszystko, co nią
nie jest, co nie jest twoje. To nie jest proste. Potrzebna jest
odwaga. To przejście z ciemności do światła i świecenie swoim
własnym blaskiem. To wyjście z czegoś, co było bardzo ciasne,
ograniczające, niewygodne, z cierpiętnictwa, z biedy i przejście w
świat radości,zadowolenia, obfitości, kreacji i rozwoju. W
szczęście. To tworzenie nieba na ziemi. Odwaga, raz jeszcze, jak
koła – samochodu, roweru, taczki, bez tego nie można przejść
ani dalej iść. Nie bać się. Odwaga jest jak koła, dzięki nim
my, jak pojazd możemy sunąć do przodu.
Człowiek odważny to
człowiek, który kocha siebie, ceni siebie, zna swoją wartość,
wie kim jest, jest określony, wie czego chce i dokąd zmierza, jest
mocno osadzony i ugruntowany w sobie, w swojej wewnętrznej prawdzie,
jest zintegrowany, mocny, silny, dba o własną przestrzeń a dzięki
temu taka osoba potrafi kochać innych. Do tego potrzebna jest
odwaga, aby tak żyć.
Warto! :)
poniedziałek, 3 listopada 2014
Martwica
Malowanie uświadomiło mi, że przez większość życia byłam martwa. Cierpiałam na wewnętrzną martwicę, byłam odcięta od własnej kreacji. Żyłam w jakimś zamgleniu, zamroczeniu. Byłam żywym trupem, mechanicznym odtwórcą ról. Innymi słowy, byłam nieszczęśliwa. To by wyjaśniało (aczkolwiek nie tłumaczyło) potrzeby sztucznego koloryzowania codzienności, w moim przypadku - bujnego życia towarzyskiego. Sztuczne nakręcanie się a pod spodem zgnilizna i rozpacz.
Wewnętrzna martwica. Cywilizacja zombiaków, tak mi się rysuje współczesny świat, którego jeszcze niedawno byłam częścią, który zasilałam. Martwica, życie w ciągłym zamartwianiu się, strachu, lękach, którymi usprawiedliwia się swoje lenistwo ruszenia z miejsca. Przestrzeń narzekania, cierpiętnictwa, bo cierpienie uszlachetnia. Mnie już nie uszlachetnia. Ja już podziękuję martwicy. Wychodzę z doświadczania piekła na ziemi. Śmiem twierdzić, bo sama się przez to przeczołgałam, że każdy ma to co chce i każdy sam sobie stwarza swoją przestrzeń codzienności.
Co najlepsze a wręcz najwspanialsze - każdy w każdej chwili może podjąć decyzję o wyjściu z danej sytuacji, doświadczenia, z tego, co do niego już nie pasuje. Ja podejmuję właśnie decyzje wyjścia z mojej wewnętrznej martwicy!
Wchodzę w kreację, w zachwyt, w kolory, w słodką radosną melodię dnia codziennego. Tego właśnie teraz pragnę doświadczać, tego smakować, w tym być :) Pragnę tańczyć w rytm swojej własnej melodii którą stwarzam w każdej chwili i nie przejmować się tym, co myślą o tym inni, za kogo będą mnie uważać, jak mnie nazwą. Myśli innych ludzi to nie jest już moja sprawa.
Wybieram smak, wybieram radość, wybieram zachwyt nad życiem ! Pragnę aby kreacja płynęła przeze mnie nurtem rzeki, krążyła w moich żyłach i wypełniała mnie całą swoim pulsem :)
Życie jest cudem. Życie cudem jest.
Wewnętrzna martwica. Cywilizacja zombiaków, tak mi się rysuje współczesny świat, którego jeszcze niedawno byłam częścią, który zasilałam. Martwica, życie w ciągłym zamartwianiu się, strachu, lękach, którymi usprawiedliwia się swoje lenistwo ruszenia z miejsca. Przestrzeń narzekania, cierpiętnictwa, bo cierpienie uszlachetnia. Mnie już nie uszlachetnia. Ja już podziękuję martwicy. Wychodzę z doświadczania piekła na ziemi. Śmiem twierdzić, bo sama się przez to przeczołgałam, że każdy ma to co chce i każdy sam sobie stwarza swoją przestrzeń codzienności.
Co najlepsze a wręcz najwspanialsze - każdy w każdej chwili może podjąć decyzję o wyjściu z danej sytuacji, doświadczenia, z tego, co do niego już nie pasuje. Ja podejmuję właśnie decyzje wyjścia z mojej wewnętrznej martwicy!
Wchodzę w kreację, w zachwyt, w kolory, w słodką radosną melodię dnia codziennego. Tego właśnie teraz pragnę doświadczać, tego smakować, w tym być :) Pragnę tańczyć w rytm swojej własnej melodii którą stwarzam w każdej chwili i nie przejmować się tym, co myślą o tym inni, za kogo będą mnie uważać, jak mnie nazwą. Myśli innych ludzi to nie jest już moja sprawa.
Wybieram smak, wybieram radość, wybieram zachwyt nad życiem ! Pragnę aby kreacja płynęła przeze mnie nurtem rzeki, krążyła w moich żyłach i wypełniała mnie całą swoim pulsem :)
Życie jest cudem. Życie cudem jest.
piątek, 24 października 2014
NIE -DOSKONAŁOŚĆ
Mam z tym problem. Robiąc coś odczuwam niezadowolenie, dyskomfort
kiedy to coś nie wyjdzie mi tak jak to sobie zaplanowałam wcześniej
w głowie, umyśliłam. A więc jest to koncept w głowie, jakiś
wyuczony schemat postępowania. I tak np. malując jestem
niezadowolona, bo kreska wyszła krzywo, bo oko za duże lub za małe
itp. nie jest „idealnie”.
Przecież już w przedszkolu uczą nas, żeby nie wychodzić za
linię. Wszystko musi być prosto, równo, tak samo. Nauka precyzji,
dokładności.
Szkoła – jest tylko jedna właściwa interpretacja zdarzeń, tego
„co autor miał na myśli”, nie ma znaczenia co ja w tym
odnajduję. A kto tak naprawdę wie, co autor miał na myśli?! A co
z tekstami bez ram, z których każdy wyciągnie dla siebie coś
innego, coś co jest mu na ten moment potrzebne do wzrostu i rozwoju?
Zamiast kreacji i twórczości jest odtwórczość, odtwarzanie,
powielanie.
Być idealną osobą. Perfekcjonizm.
Świat
koduje nas ideałami piękna, a przecież nie ma ideałów. To wytwór
marketingowców, którzy muszą się mocno napocić, aby
zniekształcić naturę. Nie ma przecież jednej idealnej twarzy ani
sylwetki tak jak nie ma jednego idealnego drzewa, czy pomarańczy czy
kalafiora.
Myśląc o mechanizmie
perfekcjonizmu pojawia mi się obraz fabryki wylewającej z metalu
jednorazowe przedmioty użytkowe. Najpierw trzeba coś zniszczyć,
sprowadzić do jednego poziomu (w tym przypadku płynnej masy), żeby
potem można zrobić z tego nieskończoną ilość identycznych
elementów. To jak te piękne twarze na okładkach podkręcone
photoshopem. To absurd pokroju norm unii europejskiej dotyczących
kąta wygięcia banana, czy długości psiego ogona (oczywiście
rasowego).
Idealne, doskonałe rzeczy
muszą być robione przez kogoś, kto się na tym zna, jest
profesjonalistą, najlepiej z wykształceniem uniwersyteckim i
certyfikatami potwierdzającymi jego kwalifikacje. Albo przez kogoś,
kto jest prawdziwym ARTYSTĄ, kimś wyjątkowym, jedynym w swoim
rodzaju, kogoś o potężnym talencie i potencjale. To coś co jest
promowane, co się wszystkim podoba i uznawane jest przez ogół za
piękne i doskonałe, albo przez specjalnie wyznaczoną do tego celu
komisję.
(..) mogę tak długo
jeszcze ciągnąć temat, ale nie o to mi chodzi …
piątek, 10 października 2014
Drzewo obfitości
Umiejętność brania/ przyjmowania.
Pokazało mi się wielkie drzewo rodzące cudowne, soczyste owoce - to symbol otaczającego nas świata, który obfituje w bogactwo wszystkiego, co jest człowiekowi potrzebne do życia.
Kluczem jest postawa człowieka.
itp. itd. ...................
Ile ludzi, tyle postaw.
Pokazało mi się wielkie drzewo rodzące cudowne, soczyste owoce - to symbol otaczającego nas świata, który obfituje w bogactwo wszystkiego, co jest człowiekowi potrzebne do życia.
Kluczem jest postawa człowieka.
- Jedna osoba podchodzi do drzewa, zrywa piękny soczysty owoc i zjada go od razu zachwycając się smakiem i soczystą konsystencją owocu. Uśmiecha się, jest radosna i szczęśliwa.
- Inna stoi, patrzy się na drzewo i myśli sobie: " zerwałabym owoc, ALE co pomyślą sobie wtedy o mnie inni?; nie wypada, nie przystoi; ocenią mnie; eee lepiej nie;" i odchodzi
- Jeszcze inna osoba weźmie to co spadło, trochę nadgniłe ale co tam, może być.
- Ktoś inny przejdzie obok, tylko spojrzy i nawet nie podejdzie, bo ma przekonanie, że nie zasługuje, nie dla psa kiełbasa.
- Komuś innemu nie chce się, albo się boi.
- Ktoś zerwie ale nie zje od razu i będzie tak długo czekać, aż się zepsuje.
- Inna jeszcze osoba powie, że ona tego nie chce. Nie dziękuję.
itp. itd. ...................
Ile ludzi, tyle postaw.
A jaka jest Twoja postawa?
Czy życie smakuje Ci?
Czy życie smakuje Ci?
czwartek, 9 października 2014
Lęki
A jak to jest z lękami?
Czytałam o tym, że lęk jest iluzją. Ale jak jest iluzją skoro ja go czuję, fizycznie czuję napięcie i kiedy się boję, odczuwam to całą sobą.
Pojawił mi się obraz papierowej makiety. Na makiecie tej była baba-jaga. (bałam się baby jagi jak byłam dzieckiem). Ale to tylko makieta nieożywiona, papierowa tudzież tekturowa.
Kiedy ona ożywa i jak?
Ta ja ją ożywiam. Kiedy kieruję na nią swoją uwagę a zatem zasilam ją swoją energią - wtedy ona staje się żywa i dla mnie prawdziwa.
Zatem mogę ją w sekundzie ożywić i w sekundzie mogę ją "uśmiercić" czyli wyjść z lęku. To są sztuczki umysłu. Duch człowieka się nie boi, tam nie ma lęku.
Inny obraz - to balon. Lęk jako nienadmuchany balon. Tylko ja sama mogę go nadmuchać, wtedy się boję. Ale mogę też z niego spuścić powietrze, wtedy przestaję się bać. ;-)
Cały ten proces odbywa się w głowie. Tylko ego może się bać.
Czytałam o tym, że lęk jest iluzją. Ale jak jest iluzją skoro ja go czuję, fizycznie czuję napięcie i kiedy się boję, odczuwam to całą sobą.
Pojawił mi się obraz papierowej makiety. Na makiecie tej była baba-jaga. (bałam się baby jagi jak byłam dzieckiem). Ale to tylko makieta nieożywiona, papierowa tudzież tekturowa.
Kiedy ona ożywa i jak?
Ta ja ją ożywiam. Kiedy kieruję na nią swoją uwagę a zatem zasilam ją swoją energią - wtedy ona staje się żywa i dla mnie prawdziwa.
Zatem mogę ją w sekundzie ożywić i w sekundzie mogę ją "uśmiercić" czyli wyjść z lęku. To są sztuczki umysłu. Duch człowieka się nie boi, tam nie ma lęku.
Inny obraz - to balon. Lęk jako nienadmuchany balon. Tylko ja sama mogę go nadmuchać, wtedy się boję. Ale mogę też z niego spuścić powietrze, wtedy przestaję się bać. ;-)
Cały ten proces odbywa się w głowie. Tylko ego może się bać.
Szmatrix
(...) gdzieś w moich notatkach wygrzebałam tekst, który na szczęście dla mnie jest już dzisiaj nieaktualny, ale jeszcze całkiem niedawno był! Czułam się w ten sposób bardzo długo, właściwie to przez wiele lat ...
Oto on:
Oto on:
Odpadają ode mnie kolejne zasłony, kurtyny i zawoalowania. Co
widzę?
Całe nasze współczesne życie , cały cywilizowany świat jest
zorganizowany jak linia produkcyjna ludzkiego żywca!
wtorek, 7 października 2014
Zachwyt nad życiem
Jak pięknie i cudownie jest
być twórcą swojego życia! Czytać ze swojej rzeczywistości jak z
otwartej książki. Codzienność nagle przestaje być szara,
nieciekawa i powtarzalna a staje się wielobarwna i atrakcyjna. Jest
nieustającą przygodą i przynosi wiele możliwości rozwijania
siebie samego i zmieniania rzeczywistości na lepsze.
Z umysłu do serca czyli z doła do radości
Wszystko jest nie tak,
nie na swoim miejscu, zniekształcone, zepsute, powykrzywiane. Patrzę
na swoją rzeczywistość i chce mi się wyć, krzyczeć. Ten świat
jest zatruty. Od rana do wieczora zorganizowany tak, aby nas
niszczyć. A my jak ślepcy biegniemy w tej sztafecie codziennych
obowiązków, ścigamy się, konkurujemy ze sobą, żeby niszczyć
się jeszcze szybciej i efektywniej. Emocjonalny chaos. Telewizja,
media, niezdrowe zapychanie żołądków, życie relacjami z innymi
ludźmi, niewolnicza praca za minimalną pensję. Współczesny obóz
koncentracyjny – eksperyment na ludzkości, do jakiego stopnia
można człowieka zniewolić i powoli zabijać tak, żebyśmy tego
nawet nie zauważył? A może sami jesteśmy autorami swojego
nieszczęścia?
Obrazy
Moje pierwsze próby z pędzlem :)
Malowanie działa na mnie terapeutycznie i uwalniająco.
Za każdym razem kiedy sięgam po pędzel dowiaduję się czegoś o sobie, uczę i rozwijam, pękają zastałe blokady. To też zmaganie się z "konceptem" doskonałości jaki noszę w głowie.
Cieszy mnie ten proces i nowa pasja, tym bardziej, że jeszcze niedawno zarzekałam się, że ja to malować nie umiem i już!
Malowanie działa na mnie terapeutycznie i uwalniająco.
Za każdym razem kiedy sięgam po pędzel dowiaduję się czegoś o sobie, uczę i rozwijam, pękają zastałe blokady. To też zmaganie się z "konceptem" doskonałości jaki noszę w głowie.
Cieszy mnie ten proces i nowa pasja, tym bardziej, że jeszcze niedawno zarzekałam się, że ja to malować nie umiem i już!
| Tęczowy Fraktal |
kobiece serce
Na wstępnie zacznę od tego, iż mam coś takiego, że "widzę" obrazy. Nie umiem tego na dzień dzisiejszy jednoznacznie zdefiniować.
Wchodzę w swoją ciszę, co oznacza dla mnie wyjście z intelektu, z umysłu i wchodzę w kontakt z duchową częścią mojej istoty. Jest to rodzaj modlitwy, rozmowy. Zadaję pytania i napływają mi odpowiedzi/ informacje najczęściej w formie obrazów, krótkich filmików. Takie "kalambury" duchowe, czasami potrafię to od razu zinterpretować, czasami nie. Czasami jest jasna i konkretna informacja, czasami wychodzą (jak mi się wydaje) bzdury a czasami nie ma nic.
Uczę się tego bo jest to stosunkowo nowa umiejętność w moim życiu.
Obudziłam się w kiedyś w nocy i zapragnęłam się oczyścić. Miałam dużo ciężkich emocji i męczyło mnie to.
Zrobiłam medytację plastra miodu: medytacja plastra miodu
Po czym zadałam sobie pytanie: co mam do oczyszczenia na ten moment? i pojawiła mi się taka wizja:
Wchodzę w swoją ciszę, co oznacza dla mnie wyjście z intelektu, z umysłu i wchodzę w kontakt z duchową częścią mojej istoty. Jest to rodzaj modlitwy, rozmowy. Zadaję pytania i napływają mi odpowiedzi/ informacje najczęściej w formie obrazów, krótkich filmików. Takie "kalambury" duchowe, czasami potrafię to od razu zinterpretować, czasami nie. Czasami jest jasna i konkretna informacja, czasami wychodzą (jak mi się wydaje) bzdury a czasami nie ma nic.
Uczę się tego bo jest to stosunkowo nowa umiejętność w moim życiu.
Obudziłam się w kiedyś w nocy i zapragnęłam się oczyścić. Miałam dużo ciężkich emocji i męczyło mnie to.
Zrobiłam medytację plastra miodu: medytacja plastra miodu
Po czym zadałam sobie pytanie: co mam do oczyszczenia na ten moment? i pojawiła mi się taka wizja:
poniedziałek, 6 października 2014
Wezwanie do pisania
Ja Jestem tobą a ty Mną
razem w tańcu miłości
w gorącym uścisku bliskości współistniejemy
ty i Ja jak wieczność
bez początku i bez końca
spotkajmy się w ciszy
w bezkresie nieskończoności
w pięknie serca stworzenia całego
Ja będę mówił a ty pisz
wyłącz umysł i pisz sercem to co płynie
wyłącz rozum, logikę i przejdź ponad to
pragnę wypełnić cię Sobą w twórczości
tak doskonałej jak wszechświat cały
odłącz się od tego wszystkiego co znasz
bo to jest obce, nie Moje
Ja daję przestrzeń wolności i światło
Pragnę, abyś szybowała jak wolny ptak
który w locie staje się lotem samym
moment, w którym łączysz się z wiecznością bezczasową
przelany na papier w akcie łączności ze Mną
niech płynie jak rzeka
i wylewa się szerokim strumieniem
z Mojego do twojego serca
Twój Duch
tymi słowami zostałam wezwana przez moje wyższe poziomy duchowe do wzięcia długopisu w rękę i pisania. A blog jest odpowiedzią na to co powstaje pod wpływem natchnień i inspiracji.
razem w tańcu miłości
w gorącym uścisku bliskości współistniejemy
ty i Ja jak wieczność
bez początku i bez końca
spotkajmy się w ciszy
w bezkresie nieskończoności
w pięknie serca stworzenia całego
Ja będę mówił a ty pisz
wyłącz umysł i pisz sercem to co płynie
wyłącz rozum, logikę i przejdź ponad to
pragnę wypełnić cię Sobą w twórczości
tak doskonałej jak wszechświat cały
odłącz się od tego wszystkiego co znasz
bo to jest obce, nie Moje
Ja daję przestrzeń wolności i światło
Pragnę, abyś szybowała jak wolny ptak
który w locie staje się lotem samym
moment, w którym łączysz się z wiecznością bezczasową
przelany na papier w akcie łączności ze Mną
niech płynie jak rzeka
i wylewa się szerokim strumieniem
z Mojego do twojego serca
Twój Duch
tymi słowami zostałam wezwana przez moje wyższe poziomy duchowe do wzięcia długopisu w rękę i pisania. A blog jest odpowiedzią na to co powstaje pod wpływem natchnień i inspiracji.
Realizuję również
głębokie pragnienie, aby przełamywać beton iluzji tego świata,
który zniewala człowieka i odgradza go od jego prawdziwej istoty i
natury.
Moim celem jest
łamanie skostniałych struktur myślowych i poszerzanie świadomości
człowieka – zaczynając od siebie samej. Opisuję tu mój osobisty
proces przebudzenia, transformacji, obnażam się i rozbieram kawałek
po kawałku po to, aby inspirować innych. Aby dojść
do prawdy i aby odkryć to, co w życiu najważniejsze – czyli
miłość.
Wiedza, jaka jest tutaj
zawarta nie jest w zasadzie niczym nowym, jest i była ogólnie
dostępna. Natomiast, to co jest dla mnie istotne, to fakt, iż
wszystko o czym tu piszę jest oparte na moim osobistym
doświadczeniu. To opowieść o drodze powrotnej do samej siebie, ku
odkrywaniu prawdy o sobie, co wcale nie jest takie proste i łatwe.
Ale z pewnością jest to przygoda, którą warto przeżyć mimo
wszelkich trudów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
